[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 

 

rozdział: Społeczeństwo bez małżeństwa i rodziny?

 

Społeczeństwo bez małżeństwa i rodziny?

Początek trzeciego tysiąclecia okazuje się w naszym kraju - podobnie jak w większości krajów europejskich - okresem niekorzystnym dla małżeństwa i rodziny. Po części wynika to z obiektywnych uwarunkowań i trudności (gwałtowne przemiany ekonomiczne i obyczajowe po upadku systemu komunistycznego, rosnące bezrobocie, powiększający się obszar ubóstwa, trudności mieszkaniowe). W dużej jednak mierze wartość małżeństwa i rodziny deprecjonuje wiele środowisk oraz instytucji, które są zdecydowanie niechętne modelowi trwałego małżeństwa oraz silnej rodziny. W konsekwencji obserwujemy wiele szczegółowo zaprogramowanych i konsekwentnie realizowanych nacisków politycznych, ekonomicznych i kulturowych, które mają na celu osłabianie roli małżeństwa i rodziny w życiu naszego społeczeństwa.

Sądzę, że decydujące są w tym względzie naciski polityczne. W większości państw Europy dominującą rolę odgrywają obecnie partie lewicowe. Także w tych krajach, w których nie sprawują one władzy, wywierają zwykle największy wpływ na środki społecznego przekazu, a przez to na formowanie opinii publicznej i standardów poprawności politycznej. Partie lewicowe, które z definicji dążą do sytuacji, w której państwo decyduje o niemal wszystkich sferach ludzkiego życia i działania, zdają sobie sprawę, że istnieją dwa podstawowe fundamenty niezależności obywateli od państwa i od polityków: rodzina oraz własność prywatna. Z tego właśnie względu Lenin i jego następcy walczyli zarówno z rodziną, jak i z niezależnością ekonomiczną obywateli. Współczesne partie lewicowe nie sprzeciwiają się już własności prywatnej, gdyż one same dysponują obecnie ogromnymi majątkami. W tej sytuacji tym bardziej koncentrują się na walce z rodziną, gdyż nierozerwalne małżeństwo i silna rodzina jest przez nich postrzegana jako poważna przeszkoda w osiągnięciu wyznaczonych celów politycznych. Walka z rodziną przybiera w Europie rożne formy. Przejawia się m.in. w nieproporcjonalnym do rzeczywistości ukazywaniu rodzin patologicznych, w promowaniu tzw. "wolnych związków" (czyli związków nie opartych na miłości wiernej i nieodwołalnej, często nietrwałych), w legalizowaniu związków homoseksualnych, we wspieraniu ruchów feministycznych, które forsują ideał kobiety oderwanej od małżeństwa i życia w rodzinie.

Drugim - obok nacisków politycznych - motywem walki z rodziną są względy ekonomiczne. Na szczęśliwej i trwałej rodzinie nie można wiele zarobić. W takiej rodzinie nie nadużywa się alkoholu, nie kupuje się narkotyków, pornografii czy środków antykoncepcyjnych. Szczęśliwe i trwale rodziny nie poddają się naciskom mody i reklamy, która próbuje wzbudzić sztuczne potrzeby w każdej dziedzinie życia, np. w odniesieniu do sposobów ubierania się, wyposażenia domu, spędzania wolnego czasu czy wakacji. Wiele można natomiast zarobić na rodzinach, które przeżywają kryzys lub na ludziach, którzy próbują żyć poza rodziną. Na takich osobach i środowiskach zarabiają psycholodzy i psychiatrzy, lekarze i adwokaci, przemysł alkoholowy, antykoncepcyjny, aborcyjny, pornograficzny itd. Polityczne i ekonomiczne naciski antyrodzinne wzmacniają się wzajemnie. Dzieje się tak dlatego, że we współczesnych demokracjach, opartych na dyktaturze pieniądza i na propagandowych naciskach środków przekazu, znaczenie polityków zależy w dużym stopniu od zasobów finansowych, jakimi oni dysponują. Z drugiej strony środowiska związane z przemysłem i biznesem potrzebują wsparcia polityków (zwłaszcza w postaci określonych regulacji prawnych), aby zarabiać coraz większe pieniądze na swoich produktach i usługach.

Trzecim frontem walki z rodziną są uwarunkowania kulturowe. Chodzi tu zwłaszcza o promowanie przez większość środków społecznego przekazu - ale także przez wielu pedagogów, psychologów, socjologów i wychowawców - zawężonej i naiwnej wizji człowieka. Dominujące obecnie zawężenie antropologiczne polega na eksponowaniu w człowieku głównie jego cielesności, emocjonalności oraz subiektywnych przekonań, a zatem tych sfer, w których człowiek nie może zrozumieć samego siebie, ani zająć dojrzałej postawy wobec siebie i innych ludzi. Człowiek zredukowany do swojej cielesności i emocjonalności nie jest w stanie dorastać do miłości dojrzałej, wiernej i odpowiedzialnej, na której oparte jest małżeństwo i rodzina. Z kolei naiwność w promowanej współcześnie wizji człowieka polega na sugerowaniu, że człowiek rozwija się spontanicznie i że może być szczęśliwy także wtedy, gdy interesuje go wyłącznie osiągnięcie doraźnej przyjemności czy koncentrowanie się na samym sobie, zwłaszcza na swoich cielesnych oraz emocjonalnych doznaniach i potrzebach. Promowanie tego typu wizji człowieka ze zrozumiałych względów prowadzi do walki z małżeństwem i rodziną, gdyż te formy życia oparte są na miłości i odpowiedzialności, a zatem na tych wartościach, dla których nie ma miejsca w zawężonej i naiwnej wizji człowieka i jego relacji międzyludzkich.

Istotnym elementem aktualnego kontekstu kulturowego, który prowadzi do walki z małżeństwem i rodziną, jest - obok promowania karykaturalnej wizji człowieka - aktywność skrajnego, agresywnego feminizmu. Wbrew swej nazwie dominujący nurt feminizmu nie broni kobiety, lecz jedynie własnej ideologii. Wbrew pozorom jest to ideologia antykobieca, gdyż feminizm nie dąży do tego, by chronić kobiety w ich kobiecości, lecz zakłada, że kobiety w swoim zachowaniu i funkcjach społecznych powinny naśladować mężczyzn. Ponadto współczesny feminizm okazuje się ruchem rasistowskim i bardzo nietolerancyjnym, gdyż faworyzuje wyłącznie jeden model kobiety. Chodzi tu oczywiście o model kobiety "wyzwolonej" z więzi małżeńskich i rodzicielskich. W swoich wystąpieniach feministki ignorują, a czasem wręcz poniżają te kobiety, które są szczęśliwymi żonami i matkami, które bronią rodziny i które nie chcą redukować swojej kobiecości do naśladowania postaw i zachowań typowych dla mężczyzn. Ponadto charakterystyczną cechą feministek jest to, że okazują one zdumiewającą obojętność na najbardziej nawet ewidentne i bolesne formy poniżania kobiety i kobiecości, np. w postaci prostytucji czy pornografii. W ten sposób potwierdzają, że ich celem nie jest troska o kobietę, lecz posłuszne wypełnianie roli, jaką określone środowiska polityczne i ekonomiczne wyznaczyły ruchom feministycznym w ramach programu budowania społeczeństwa bez trwałego małżeństwa oraz bez silnej rodziny.

Zdecydowanie negatywnym dla małżeństwa i rodziny czynnikiem kulturowym jest ateizm oraz związana z nim laicyzacja życia społecznego. Współczesny ateizm jest doskonale zorganizowany politycznie i dzięki temu nieliczni niewierzący potrafią skutecznie blokować prawa i przekonania zdecydowanej większości ludzi wierzących. Tymczasem monogamiczne małżeństwo oraz nierozerwalna miłość małżeńska to nie wymysły człowieka, lecz zamysł Boga, który wskazuje człowiekowi optymalną więź między kobietą a mężczyzną i który swoim błogosławieństwem pomaga małżonkom i rodzicom w wiernej realizacji tego zamysłu. Ludziom niewierzącym lub tym, którzy żyją w zlaicyzowanym środowisku, trudno jest uczyć się miłości nierozerwalnej, wiernej i płodnej. W konsekwencji szukają takich form więzi między kobietą a mężczyzną, które stawiają mniejsze wymagania.

Ci, którzy walczą z rodziną (określone partie polityczne, lobby finansowe, ruchy feministyczne, dominujące środki społecznego przekazu) dysponują wieloma narzędziami do realizacji swoich celów. Jedną z uprzywilejowanych form walki z małżeństwem i rodziną staje się wychowanie seksualne. Promowanie określonych sposobów rozumienia ludzkiej seksualności oraz określonych postaw w tej dziedzinie zostało przez wyżej wymienione środowiska całkowicie podporządkowane przyjętej przez siebie ideologii, kosztem dobra młodych ludzi oraz kosztem obiektywnej prawdy. W konsekwencji środowiska zwalczające rodzinę promują taki rodzaj myślenia o ludzkiej seksualności, który odrywa ją od miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Zupełnie paradoksalnym faktem jest to, że ci, którzy ze względów ideologicznych walczą z małżeństwem i rodziną oraz konsekwentnie dążą do tego, by dostosować edukację seksualną do przyjętych założeń ideologicznych, często zarzucają ideologiczne podejście do wychowania seksualnego Kościołowi katolickiemu oraz wszystkim środowiskom, które z realizmem i odpowiedzialnością odnoszą się do tej sfery ludzkiego życia! Podobnie jak w wielu innych dziedzinach życia środowiska lewicowe i laickie stosują typową dla nich strategię "ucieczki do przodu".

 

Warto zapamiętać:

. Żyjemy w cywilizacji, która programowo walczy z trwałym małżeństwem i silną rodziną.

. Małżeństwo i rodzina są zwalczane przez te partie polityczne, które swoją władzą chcą objąć jak największy obszar ludzkiego życia. Ich wrogie rodzinie działania wspierane są także przez lobby finansowe, ruchy feministyczne oraz dominujące środki społecznego przekazu.

. Szczególnie groźne dla małżeństwa i rodziny są te środowiska oraz instytucje, które redukują człowieka do jego cielesności i emocjonalności oraz podporządkowują wychowanie seksualne ideologiom, których celem jest zwalczanie trwałego małżeństwa i silnej rodziny.

Zdrady małżeńskie

Więź małżeńska to najsilniejszy, najbardziej intymny i zarazem najbardziej niezwykły związek między mężczyzną a kobietą. Chrystus podkreślił wagę tego związku i jego niezwykłość stwierdzeniem, że małżonkowie opuszczą swoich najbliższych i staną się jednym ciałem. Ponieważ więź małżeńska - właśnie dlatego, że jest więzią najsilniejszą - opiera się na miłości wiernej i wyłącznej, to również najbardziej intymne przejawy czułości między ludźmi powinny być okazywane wyłącznie w małżeństwie. Wzajemna wierność małżonków odnosi się nie tylko do współżycia seksualnego, lecz także do wszelkich form fizycznej bliskości i czułości, jakie mogą zaistnieć między mężczyzną i kobietą. Niewierność to jedna z najbardziej bolesnych ran dla małżonków, a jednocześnie jedna z najbardziej dramatycznych form kryzysu małżeńskiego. Pozamałżeńskie współżycie seksualne jest tak bolesnym i głębokim zranieniem więzi i miłości małżeńskiej, że prawo kanoniczne Kościoła katolickiego uznaje, iż udowodniona zdrada małżeńska to wystarczająca podstawa do uzyskania trwałej separacji.

Chcąc zrozumieć podłoże zdrad małżeńskich, trzeba pamiętać, że pozamałżeńskie współżycie seksualne nie jest zachowaniem przypadkowym czy wyizolowanym z całego kontekstu sytuacji między małżonkami. Przeciwnie, niewierność to raczej jedno z ostatnich ogniw nawarstwiającego się kryzysu danego związku. Problemy z wiernością małżeńską nie zaczynają się zwykle od współżycia pozamałżeńskiego, ale mają mniej zauważalny czy mniej drastyczny punkt wyjścia. Każda para małżeńska tworzy w jakimś sensie niepowtarzalną historię, ale można określić pewne typowe zjawiska i tendencje, które stanowią poważne zagrożenie dla wierności małżeńskiej. Punktem wyjścia zagrożeń w tej dziedzinie mogą być negatywne doświadczenia czy błędne postawy jeszcze przed zawarciem małżeństwa. Warto pamiętać, że przecież współżycie przedmałżeńskie jest już zranieniem przyszłej więzi małżeńskiej, nawet jeśli dokonuje się między ludźmi, którzy mają zamiar się pobrać. Mężczyzna i kobieta, podejmując współżycie seksualne w takiej sytuacji, wzajemnie sobie wtedy deklarują, że dopuszczają kontakt seksualny poza kontekstem małżeństwa. Z oczywistych względów jeszcze większym zagrożeniem dla przyszłej wierności małżeńskiej jest wielokrotne współżycie z różnymi osobami. Czystość przedmałżeńska jest zatem optymalną drogą do zachowania wierności małżeńskiej.

Innego rodzaju podłożem czy punktem wyjścia przyszłych zdrad małżeńskich może być pornografia lub masturbacja. Pornografia sprawia, że małżonek uczy się odnosić do drugiej osoby tak, jak do przedmiotu, którym można się w dowolny sposób posługiwać dla zaspokojenia swego popędu czy dla osiągnięcia fizycznej satysfakcji. Tego typu mentalność prowadzi do uczenia się filozofii życia opartej na szukaniu doraźnej przyjemności, a taka postawa ogromnie utrudnia zachowanie wierności w małżeństwie. Wystawianie się na działanie seksualnie prowokujących czy niepokojących lektur, obrazów, filmów, rozmów lub innych bodźców to typowy w naszych czasach punkt wyjścia, który prowadzi do pojawienia się trudności w panowaniu nad popędem seksualnym i w zachowaniu wierności małżeńskiej.

Z kolei masturbacja jednego z małżonków już zupełnie bezpośrednio godzi w wierność i czystość małżeńską, chociaż nie pojawia się jeszcze wtedy trzecia osoba. Masturbacja sprawia, że współmałżonek czuje się zdradzony, poniżony i odtrącony. Także osoba, która się masturbuje, z jednej strony okazuje niedojrzałość i niezdolność do panowania nad popędem, a z drugiej strony pośrednio deklaruje małżonkowi, że ich wzajemna więź wchodzi w fazę kryzysu. Z powyższych względów masturbacja jednego z małżonków jest częstym punktem wyjścia do współżycia pozamałżeńskiego. Przy okazji warto zdawać sobie sprawę, że nie tylko masturbacja w małżeństwie, ale także masturbacja przedmałżeńska może być źródłem poważnych trudności małżeńskich. Z jednej bowiem strony onanizm prowadzi do postaw egoistycznych, do nadmiernego skupiania się na samym sobie, do osłabienia woli i wewnętrznej dyscypliny oraz do traktowania samego siebie oraz innych ludzi przedmiotowo. Tego typu negatywny bagaż doświadczeń i postaw jest zagrożeniem dla miłości i wierności małżeńskiej. Z drugiej strony masturbacja może powodować zaburzenia w małżeńskim pożyciu seksualnym.

W czasie rozmów z małżonkami nieraz spotkałem się z wyznaniem, iż masturbacja przedmałżeńska doprowadziła daną osobę np. do nerwic na tle seksualnym, do oziębłości w tej dziedzinie albo że jedną z konsekwencji masturbacji stał się przedwczesny wytrysk podczas stosunków w małżeństwie. W rezultacie ktoś, kto masturbował się przed zawarciem małżeństwa, ma teraz poważne problemy ze współżyciem seksualnym w małżeństwie.

Ogromnym zagrożeniem wierności małżeńskiej są błędne czy naiwne poglądy na temat zdrad małżeńskich. Przykładem takiej sytuacji może być coraz modniejsze twierdzenie, że pozamałżeńskie współżycie seksualne czasami jest jedynie zdradą "fizyczną" a nie "psychiczną". Tego typu rozróżnianie rodzajów zdrady małżeńskiej jest absurdalne od strony merytorycznej, gdyż człowiek to przecież jedność psychofizyczna oraz duchowa i dlatego tylko ludzie zaburzeni psychicznie mogą się łudzić, że jakiegoś działania dokonało wyłącznie ich ciało, a nie oni sami. Ponadto sugerowanie, że istnieje jakaś różnica między zdradą "fizyczną" a "psychiczną" okazuje się groźne również od strony wychowawczej. Jest bowiem wykorzystywane do cynicznego usprawiedliwiania zdrad małżeńskich oraz do naiwnego pocieszania zdradzonego współmałżonka poprzez sugerowanie, że w danym przypadku chodzi "tylko" o zdradę "fizyczną".

Jeszcze większym zagrożeniem dla zachowania wierności małżeńskiej jest twierdzenie, że wierność małżeńska w ogóle nie jest konieczna do tego, by być dobrym małżonkiem i że ewentualne pozamałżeńskie współżycie seksualne w ogóle nie stanowi żadnego problemu. Jeden z maturzystów zwrócił się do mnie z następującą wątpliwością: "Chciałbym w przyszłości spotkać wspaniałą dziewczynę, ożenić się i mieć szczęśliwą rodzinę. Kiedy jednak będziemy już kilka lat po ślubie i przyjdą na świat dzieci, to nadejdzie czas, by zająć się też sobą. Może gdzieś spotkam miłą dziewczynę, zaczniemy rozmawiać, zwierzać się i może w końcu dojść do współżycia, przed którym nie będę się bronił. Jednak po powrocie do domu będę nadal dobrym mężem i ojcem. Przyznaję, że gdy o tym teraz myślę, to czuję pewien niepokój, ale to jest chyba tylko skutek otrzymanego wychowania. Jeśli tylko zmienię moje nastawienie, które wpoili mi rodzice i w innym duchu wychowam moje dzieci, to nie będzie problemów z seksualnym współżyciem pozamałżeńskim. Co ksiądz o tym sądzi?".

Zareagowałem na tę wypowiedź maturzysty w taki sposób, aby dać mu szansę na samodzielne odkrycie prawdy o zdradach małżeńskich i ich skutkach. Najpierw spytałem mojego rozmówcę, czy zgodziłby się, aby to jego żona poznała jakiegoś mężczyznę i współżyła z nim, sądząc, że w małżeństwie wszystko będzie nadal w porządku. Młody człowiek aż zerwał się z krzesła i krzyknął: "Ależ nie! Jej nie wolno, to ja.". Dzięki własnej reakcji chłopiec uświadomił sobie, iż bardzo by cierpiał, gdyby zdradziła go jego przyszła żona, mimo że nawet jeszcze jej nie zna! Powiedziałem wtedy: "Masz już pierwszą ważną informację o tym, że zdrada małżeńska bardzo boli. Zawsze. Wróćmy jednak do twojej wersji. A gdyby okazało się, że poznana przez Ciebie dziewczyna zakochała się w Tobie i pewnego dnia przychodzi do twojej żony, mówiąc: ".

Chłopiec spojrzał na mnie z zakłopotaniem i powiedział: "Rzeczywiście, tak mogłoby się to zakończyć. W takiej sytuacji bardzo bym cierpiał nie tylko ja, ale też moja żona i dzieci. Ta dziewczyna również znalazłaby się w trudnej sytuacji. Wszystkim nam skomplikowałoby się życie. Nie pomyślałem wcześniej o tym". Ów maturzysta sam odkrył błędy i złudzenia we własnych przekonaniach. Zrozumiał, że jeśli chce myśleć o jakiejkolwiek dziedzinie życia w sposób realistyczny i odpowiedzialny, to musi - jak szachista - przewidywać przynajmniej kilka ruchów naprzód, aby zdawać sobie sprawę z konsekwencji planowanych postaw czy zachowań. Powinniśmy stale pamiętać, że nie żyjemy na bezludnej wyspie i że każdy nasz czyn ma wpływ na życie innych ludzi. Jeśli decyduję się na określone zachowanie, to nawet gdyby mi się wydawało, że to wyłącznie moja prywatna sprawa i że nikt nie wie, co robię, to zawsze z moim czynem związani są inni ludzie - pośrednio lub bezpośrednio. Jeśli dokonam czegoś niewłaściwego przeciw mojemu mężowi czy żonie, to wcześniej czy później, bezpośrednio czy pośrednio, będzie z tego powodu cierpieć współmałżonek, a w konsekwencji nasze małżeństwo. Nikt nie jest szczęśliwy żyjąc w kłamstwie. Bez względu na to czy prawda zostanie ujawniona, czy nie - zło, naiwność, kłamstwo czy lekkomyślność prowadzi do rozluźnienia, a potem do zerwania więzi i dobrych relacji nawet z najbliższym człowiekiem. Z tego względu każdy człowiek powinien nauczyć się przewidywać konsekwencje swoich zachowań. W przeciwnym przypadku może bowiem pojawić się krzywda, której nie da się już cofnąć, odwrócić ani zapomnieć.

Po naszej rozmowie młodzieniec nie miał już trudności z uznaniem, że zdrada małżeńska przynosi cierpienie i krzywdę niezależnie od rodzaju wychowania czy przekonań religijnych. Boli ona tak samo ludzi wierzących, jak i niewierzących. Człowiek może bowiem zmienić rodzaj wychowania, ale nie może przez to zmienić własnej natury. Przypisanie współżycia seksualnego wyłącznie małżeństwu wynika z samej natury człowieka oraz z natury miłości, a nie z określonej koncepcji wychowania.

Warto ponadto pamiętać, że ryzyko zdrad małżeńskich pojawia się także wtedy, gdy człowiek przeżywa silne lęki, frustracje czy inne formy bolesnego cierpienia psychicznego, moralnego czy duchowego w jakiejkolwiek dziedzinie życia. A zatem nawet wtedy, gdy owe napięcia, niepokoje czy cierpienia nie mają nic wspólnego z jego sferą seksualną czy z popędem seksualnym. Zachowania seksualne nie zawsze są bowiem rezultatem potrzeb seksualnych. Mogą być również przejawem somatyzacji. Somatyzacja polega na wyrażaniu za pomocą ciała napięć i konfliktów pozacielesnych. Im bardziej sfrustrowany i niedojrzały jest dany małżonek jako człowiek, im bardziej czuje się nieszczęśliwy, im mniej satysfakcji i radości doświadcza w różnych dziedzinach życia, tym bardziej atrakcyjna wydaje mu się seksualność, gdyż traktuje ją jako łatwy sposób na doraźne odreagowanie swoich napięć, rozczarowań czy niepokojów. W konsekwencji rośnie wtedy ryzyko, że dopuści się zdrady małżeńskiej, choć jego podstawowy problem nie leży wtedy w sferze seksualnej, lecz w sferze egzystencjalnej. To dlatego właśnie seksualność jest regulowana piątym, a nie pierwszym przykazaniem. Jeśli ktoś ma zaburzoną postawę wobec Boga, wobec człowieka (począwszy od rodziców) czy wobec ludzkiego życia, to nie ma szans, by zajął dojrzałą postawę wobec seksualności. Sposób przeżywania i wyrażania seksualności jest zatem rodzajem termometru dojrzałości oraz sprawdzianem całej sytuacji życiowej danego człowieka. Właśnie z tego względu w okresach trudnych i kryzysowych potrzebna jest szczególna czujność i roztropność w odniesieniu do sfery seksualnej. Ludziom niedojrzałym, niespełnionym w różnych dziedzinach życia seksualność może bowiem wydawać się jedyną drogą do szczęścia, albo łatwym sposobem na doraźne odreagowanie napięć i problemów. Współżycie seksualne staje się dla takich osób patologicznie atrakcyjne i stąd trudno wtedy o zdrowy rozsądek, czujność i wierność złożonej przysiędze małżeńskiej. Pamiętajmy, że nie jest możliwa dojrzała seksualność bez dojrzałej osobowości.

Jeśli dochodzi do zdrady małżeńskiej, to mamy wtedy do czynienia z ogromnym cierpieniem obydwu małżonków. Zwykle w początkowej fazie bardziej intensywnie cierpi zdradzony współmałżonek, jednak w dłuższej perspektywie czasowej okazuje się, że z reguły jeszcze większe cierpienie dotyka tego, kto dopuścił się zdrady. Takiemu człowiekowi zaczyna coraz bardziej komplikować się życie osobiste. Stopniowo uświadamia sobie, że skrzywdził nie tylko współmałżonka, ale również samego siebie oraz że uczynił coś, co w jakimś sensie jest już nieodwracalne. Coś, czego nie da się już wykreślić z jego życiorysu i co w jakimś stopniu będzie do śmierci wpływało na jego sposób myślenia o sobie i odnoszenia się do samego siebie. Zdrada małżeńska powoduje bolesne konsekwencje psychiczne i moralne. Czasem także konsekwencje prawne i ekonomiczne, które wynikają na przykład z pojawienia się dziecka pozamałżeńskiego. Ponadto mogą pojawić się dramatyczne konsekwencje zdrowotne w postaci zarażenia się różnymi chorobami, w tym najgroźniejszą obecnie chorobą AIDS.

W czasie któregoś z moich spotkań z maturzystami jedna z dziewcząt postawiła następujący problem: "Jeśli mój przyszły mąż zachoruje na AIDS, a ja mimo to będę go kochała i chciała z nim współżyć, to chyba rozsądną rzeczą będzie wtedy stosowanie prezerwatywy". W reakcji na ten typowy obecnie sposób myślenia zachęciłem młodzież do szczegółowej analizy sytuacji przedstawionej przez ich koleżankę. Tylko w ten bowiem sposób można uwolnić się od odpowiedzi naiwnych czy dyktowanych jakąś ideologią. Przypatrując się bliżej tej sytuacji trzeba stwierdzić, po pierwsze, że jeśli jeden z małżonków zachorował na AIDS, to prawdopodobnie oznacza to, iż dopuścił się on zdrady małżeńskiej. W niewielkim tylko procencie przypadków choroba ta pojawia się bez winy dotkniętego nią człowieka (np. na skutek transfuzji zakażonej krwi). W obliczu zakażenia wirusem HIV - nawet jeśli współmałżonek jest skłonny wybaczyć ewentualną zdradę małżeńską - to i tak nie powinno dojść do współżycia seksualnego. Jeśli bowiem chory na AIDS naprawdę kocha swego współmałżonka, to - właśnie dlatego, że kocha - on sam nie zgodzi się na współżycie! Nie będzie bowiem chciał narażać kochaną osobę na zarażenie wirusem HIV i na śmiertelną chorobę. Jeśli ktoś kocha, to nie wmawia ani sobie samemu, ani współmałżonkowi, że prezerwatywa gwarantuje bezpieczne współżycie seksualne z nosicielem wirusa HIV.

Ten przykład ukazuje prawdę, że osoba chora na AIDS nie ma prawa wymuszać na swoim współmałżonku współżycia, szukając wątpliwych w takim przypadku środków ostrożności, a jeśli naprawdę go kocha, to nie zgodzi się na współżycie seksualne nawet wtedy, gdy proponuje to druga strona. Człowiek zarażony wirusem HIV powinien do śmierci zachować wstrzemięźliwość seksualną, nawet jeśli choroba pojawiła się bez jego winy. Tego bowiem wymaga miłość do drugiego człowieka, którego nie wolno skrzywdzić. Postawę wstrzemięźliwości seksualnej do śmierci w przypadku pojawienia się choroby AIDS traktuje się obecnie już nie tylko jako obowiązek moralny, lecz także jako obowiązek prawny, gdyż w przypadku ukrycia faktu tej choroby i zarażenia nią innej osoby poprzez kontakt seksualny grożą sankcje karne.

Pamiętam dramatyczną rozmowę na ten temat w pewnej grupie narkomanów, nosicieli wirusa HIV. Jeden z nich powiedział, że zaraził się wirusem HIV, używając wspólnej strzykawki z innymi narkomanami. Odkąd odkrył, że jest zarażony, stosuje zawsze prezerwatywę, gdy współżyje ze swoją żoną. Mówiąc o tym sprawiał wrażenie kogoś przekonanego, że postępuje w sposób właściwy. Wtedy inny z narkomanów opowiedział swoją historię. Nie sięgał nigdy po narkotyki stosowane dożylnie. Zaraził się wirusem HIV w czasie współżycia seksualnego, mimo że zawsze stosował prezerwatywę. Gdy badania wykazały, że jest chory na AIDS, postanowił zrezygnować ze współżycia seksualnego, gdyż wie, że teraz on z kolei może przekazać śmiertelną chorobę drugiej osobie. Po tym wyznaniu pierwszy z wypowiadających się narkomanów zaczął płakać, a po chwili powiedział: "Ja też zdaję sobie sprawę, że współżyjąc z moją żoną, narażam ją na śmierć. Dotąd jednak próbowałem o tym w ogóle nie myśleć, gdyż to strasznie trudne leżeć obok osoby, którą ogromnie kocham, dotykać jej ciała, a mimo to powstrzymać się od współżycia". Oto współczesne tematy tabu. Oto codzienne dramaty ludzi dotkniętych chorobą AIDS. Dramaty skrzętnie skrywane przed młodzieżą przez większość osób i środowisk, które kierują się modnymi ideologiami czy chęcią zysku, zamiast troską o dobro młodego pokolenia. Uświadamianie młodzieży wyżej opisanych nieodwracalnych konsekwencji zdrad małżeńskich, czy choroby AIDS, jest czynnikiem mobilizującym do czujności, do odpowiedzialnego przygotowania się do małżeństwa oraz do dochowania wierności małżeńskiej.

Ponieważ zdrady małżeńskie są wyjątkowo bolesną krzywdą wyrządzoną współmałżonkowi i samemu sobie, a jednocześnie powodują bardzo negatywne, trwałe i w pewnych wymiarach nieodwracalne skutki fizyczne, psychiczne i moralne, to najlepszym sposobem przezwyciężenia zagrożeń w tej dziedzinie jest zapobieganie zdradom małżeńskim oraz wszelkim sytuacjom, które mogą w tym kierunku prowadzić. Zapobiegać zdradom małżeńskim to znaczy najpierw czuwać nad własnym myśleniem, czyli strzec się iluzji, że pozamałżeńskie współżycie seksualne nie jest czymś złym, że nie krzywdzi współmałżonka, że nie niszczy życia małżeńskiego czy rodzinnego. Po drugie, zapobiegać zdradom to eliminować te bodźce, sytuacje, kontakty czy zachowania, które są zagrożeniem dla zachowania wierności małżeńskiej. Po trzecie, należy troszczyć się o pogłębianie więzi ze współmałżonkiem, a także z Bogiem, który poprzez swoją łaskę i głos sumienia pomaga małżonkom respektować wzajemną przysięgę wierności. Po czwarte, należy wcześnie demaskować te zachowania czy kontakty, które mogą stać się punktem wyjścia do ewentualnych zdrad małżeńskich. Wczesne i stanowcze reagowanie w takich przypadkach może uratować wiele małżeństw.

Jeśli jednak już doszło do zdrady, wtedy następuje kryzys małżeństwa, a cierpienie obojga małżonków jest nieuniknione. Zwykle odkrycie, że jest się zdradzanym w małżeństwie, jest ogromnym szokiem i powoduje długotrwały psychiczny i moralny ból. Czasem poczucie krzywdy okazuje się wtedy tak wielkie i tak bardzo boleśnie przeżywane, że nie ma raczej szans na złagodzenie bólu i na powrót do harmonijnego życia małżeńskiego. W takim przypadku nie pozostaje zwykle nic innego, jak wystąpienie do sądu kościelnego z wnioskiem o separację. Przypomnijmy, że udowodniona zdrada małżeńska jest wystarczającą podstawą do orzeczenia trwałej separacji danego małżeństwa.

Oczywiście rozwiązaniem optymalnym w świetle Ewangelii nie jest separacja, lecz przezwyciężenie kryzysu małżeńskiego przez przebaczenie i pojednanie. W świecie ludzi nie ma sytuacji nieodwracalnych, z których nie można byłoby się wyzwolić. Na tej ziemi zawsze możliwa jest przemiana życia i przezwyciężenie bolesnej przeszłości. Przebaczenie i pojednanie to droga, którą człowiekowi podpowiada Chrystus i Jego Kościół w obliczu każdego grzechu i każdej formy krzywdy między ludźmi. Droga ta nie może mieć jednak nic wspólnego z naiwnością, z tolerowaniem zła czy ze zgodą na kolejną krzywdę. Z tego względu przebaczenie i pojednanie - także w kontekście zdrad małżeńskich - jest możliwe wyłącznie wtedy, gdy małżonek, który dopuścił się zdrady, jednoznacznie uznaje swoją winę, gdy nawraca się i gdy wprowadza konkretne zmiany w swoim życiu i postępowaniu. Jeśli warunek ten zostaje spełniony, to między małżonkami może dojść do przebaczenia i pojednania. W takiej sytuacji pojawia się pełna szansa na przezwyciężenie bolesnej przeszłości oraz na budowanie lepszej teraźniejszości. Potrzebne jest wtedy zadośćuczynienie wyrządzonej krzywdy i zadanego bólu. Najdojrzalszym sposobem wynagrodzenia zdrad małżeńskich nie jest nieustanne wypominanie samemu sobie bolesnej przeszłości, lecz uczenie się dojrzałej, ofiarnej i wiernej miłości w obecnym życiu małżeńskim i rodzinnym.

Warto podkreślić, że czuwanie nad zachowaniem wierności małżeńskiej staje się czymś oczywistym i stosunkowo łatwym wtedy, gdy opiera się na pozytywnej motywacji. Motywacja negatywna oznacza sytuację, w której małżonek interpretuje dochowanie wierności małżeńskiej głównie w kategoriach narzuconego nakazu, czy tradycji, albo unika współżycia pozamałżeńskiego jedynie z lęku przed grzechem lub bolesnymi konsekwencjami ewentualnej zdrady małżeńskiej. Zachowanie wierności małżeńskiej przeżywa wtedy jako trudny obowiązek, a nie jako osobisty zysk. Tego typu negatywna motywacja jest powierzchowna i okazuje się mało skuteczna. Człowiek dojrzały kieruje się natomiast motywacją pogłębioną i pozytywną. W kontekście wierności małżeńskiej motywacja pozytywna oznacza, że małżonek przeżywa czystość małżeńską jako wyraz miłości wobec współmałżonka, a jednocześnie jako osobisty zysk i potwierdzenie, że potrafi on samego siebie przyjąć z prawdziwą miłością i odpowiedzialnością. Innymi słowy człowiek dojrzały rozumie, że dochowanie wierności małżeńskiej leży w jego własnym interesie, gdyż chroni go przed bolesną frustracją i krzywdą, przynosi ogromną radość i wewnętrzny pokój, a jednocześnie jest widzialnym potwierdzeniem podwójnej miłości - do współmałżonka i do samego siebie.

 

Warto zapamiętać:

. Zdrada małżeńska oznacza złamanie przysięgi małżeńskiej i wyrządzenie bolesnej krzywdy współmałżonkowi oraz samemu sobie.

. Podłożem zdrad małżeńskich może być lekceważenie wierności i dziewictwa przed ślubem, masturbacja, oglądanie pornografii, a także kryzys wewnętrzny oraz osłabienie więzi w małżeństwie.

. Podłożem zdrady małżeńskiej może być również somatyzacja, czyli próba doraźnego odreagowania życiowych napięć i niepowodzeń przez współżycie pozamałżeńskie.

. Zdrady małżeńskie powodują dotkliwe konsekwencje fizyczne, psychiczne, moralne, prawne, finansowe. Jednym z nieodwracalnych skutków współżycia pozamałżeńskiego może być choroba AIDS. Wtedy chory jest moralnie zobowiązany do powstrzymania się od współżycia seksualnego do końca życia.

. Zapobieganie zdradom małżeńskim wymaga prawego myślenia, eliminowania niewłaściwych bodźców, kontaktów czy zachowań oraz pogłębiania więzi ze współmałżonkiem i z Bogiem.

. Jeśli doszło do zdrady małżeńskiej, wtedy przebaczenie i pojednanie jest możliwe i dojrzałe wtedy, gdy małżonek, który dopuścił się zdrady, uzna swoją winę, nawróci się i dokona zasadniczej zmiany swego postępowania.

. Dochowanie wierności małżeńskiej nie powinno być traktowane jako zewnętrzny nakaz czy narzucony obowiązek, ale powinno stanowić oczywistą konsekwencję miłości do współmałżonka oraz szacunku do siebie samego.

Pornografia

Pornografia bywa ukazywana przez niektórych seksuologów czy pedagogów jako zjawisko nieszkodliwe dla rozwoju człowieka, a nawet jako pozytywny sposób na rozładowanie ciekawości czy napięć seksualnych. Bywa też traktowana jako coś, co nie prowadzi do uzależnień, co nie ma związku z gwałtami czy innymi formami seksualnej przemocy, ani nie przeszkadza w dorastaniu do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Tego typu poglądy nie wynikają z obiektywnej analizy rzeczywistości, lecz z założeń ideologicznych, którymi - ze względów politycznych czy ekonomicznych - kierują się określone osoby czy środowiska. Tymczasem pornografia stanowi poważne zagrożenie w rozwoju psychospołecznym młodzieży, a także w ich przygotowaniu się do zawarcia małżeństwa i do założenia szczęśliwej rodziny. Sięganie po treści czy obrazy pornograficzne ogromnie utrudnia uczenie się miłości, wierności, szacunku i odpowiedzialności w odniesieniu do samego siebie, do przyszłego współmałżonka oraz do własnych dzieci. Dzieje się tak z kilku powodów, którym warto się przyjrzeć.

Pornografia ukazuje zupełnie wypaczone wyobrażenie o ludzkiej seksualności oraz o więziach między kobietą a mężczyzną. Najbardziej niebezpieczne jest typowe dla pornografii odrywanie współżycia seksualnego od miłości, małżeństwa, rodzicielstwa oraz od jakiejkolwiek odpowiedzialności za samego siebie i za drugą osobę. Ponadto pornografia ukazuje ludzką seksualność w krzywym zwierciadle, gdyż sugeruje, że jest to łatwy sposób na osiągnięcie przyjemności bez żadnych zobowiązań oraz bez żadnych konsekwencji. W pornografii akt seksualny nie jest ukazany jako spotkanie osoby z osobą, lecz zostaje zredukowany do spotkania popędu z popędem lub przemocy z uległością. Pornografia traktuje człowieka jako przedmiot zaspokojenia przyjemności, pozbawiając go jakiejkolwiek godności, intymności i szacunku.

Nawet znani ze swych liberalnych poglądów seksuolodzy przyznają, że młodzi, którzy oglądają pornografię, nabywają nierealnych oczekiwań wobec współżycia seksualnego, a jednocześnie uczą się traktować drugiego człowieka jak przedmiot, którym w dowolny sposób można posłużyć się dla zaspokojenia własnej przyjemności. Tego typu oderwane od rzeczywistości oczekiwania i wyobrażenia na temat współżycia seksualnego oraz prymitywna postawa wobec drugiej osoby z konieczności będą ranić w bolesny sposób przyszłe więzi między małżonkami. Pornografia uczy filozofii życia opartej na szukaniu doraźnej przyjemności kosztem miłości, wierności, odpowiedzialności i sumienia. Czasem także kosztem zdrowia, a nawet życia. Tak właśnie jest wtedy, gdy współżycie seksualne prowadzi do choroby AIDS albo do aborcji. Pornografia, która odrywa ludzką seksualność od miłości i odpowiedzialności, prowadzi do ukrytej lub jawnej przemocy. Seksualność bez miłości jest bowiem zawsze jakąś formą przemocy. Prowadzi do uzależnień seksualnych, zaburzeń psychicznych, nerwic, prostytucji i zdrad małżeńskich, a czasem także do najokrutniejszych form przemocy seksualnej, czyli do gwałtów oraz do seksualnego wykorzystywania nieletnich. Niestety wielu rodziców i pedagogów nie tylko nie ostrzega wychowanków przed dramatycznymi konsekwencjami pornografii, ale toleruje to zjawisko, a nawet pośrednio czy bezpośrednio zachęca do sięgania po szkodliwe treści czy obrazy.

Rozpętała się przed kilkoma laty dyskusja o wymiarze społecznym na temat definicji pornografii. W naszym kraju nielegalne są jedynie najbardziej drastyczne formy pornografii (materiały pornograficzne produkowane z udziałem dzieci poniżej piętnastego roku życia, pornografia z udziałem zwierząt czy prezentowana ze szczególnym okrucieństwem). Jednak w praktyce również w obliczu tego typu skrajnych sytuacji policja i prokuratura nie podejmuje zwykle żadnych działań. Nawet wtedy, gdy materiały pornograficzne - wbrew prawu! - wystawione są w punktach sprzedaży na widok dzieci i młodzieży.

Skrajnie nieodpowiedzialną postawę w kwestii pornografii przyjmuje większość czasopism i audycji kierowanych do młodzieży. Podstawowym powodem takich zachowań jest komercjalizacja ludzkiej seksualności, czyli dążenie określonych ludzi oraz instytucji do osiągnięcia ogromnych zysków finansowych. Z tego właśnie względu producenci filmów i wydawnictw pornograficznych inwestują pieniądze nie tylko w produkcję tego typu publikacji, ale także w książki, czasopisma, audycje telewizyjne, a nawet podręczniki szkolne dla młodzieży, w których skutecznie jest blokowana informacja o szkodliwości pornografii, co służy pozyskiwaniu nowych klientów dla tego typu toksycznych produktów. Wbrew międzynarodowym konwencjom, obowiązującym w Unii Europejskiej i podpisanym przez polski rząd, produkcja i rozpowszechnianie pornografii odbywa się nadal bezkarnie, a jednocześnie coraz silniejsze i coraz bardziej agresywne staje się lobby na rzecz pornografii. Zupełnie niekontrolowanym światem, gdzie pornografia znalazła dla siebie miejsce, jest Internet. Na razie możemy tylko marzyć o takiej sytuacji, jak w krajach Unii Europejskiej, gdzie np. w sierpniu 1999 r. jednej tylko nocy aresztowano jednocześnie w kilku krajach ponad dwieście osób za rozpowszechnianie w Internecie pornografii z udziałem nieletnich.

Ochrona dzieci i młodzieży przed pornografią jest jednym z podstawowych zadań współczesnych rodziców. Najlepszym środkiem ochrony młodzieży przed szkodliwym wpływem pornografii nie jest zakaz, ale wyrobienie u młodych ludzi takiej postawy, aby sami wiedzieli, że nie należy sięgać po tego typu publikacje. Trzeba także budzić świadomość, że podstawą ludzkiego szczęścia jest miłość, a nie seksualność. Zadaniem rodziców jest także stosowanie - jak w każdej dziedzinie życia - rozsądnej kontroli nad własnymi dziećmi, aby nie dopuścić do czytania pism, oglądania filmów czy wypożyczania kaset wideo, które są toksyczne psychicznie lub moralnie i które mogą prowokować niepotrzebne napięcia czy problemy w sferze seksualnej. Pamiętajmy, że zwłaszcza w wieku dorastania młodzi ludzie przeżywają zwykle poważne trudności w świadomym i rozsądnym kierowaniu własną seksualnością oraz w dojrzałym integrowaniu popędu seksualnego z całościowym projektem ich życia, a także z przyjętym systemem wartości i aspiracji. Nieodpowiedzialne bodźce albo nadmierna stymulacja w sferze seksualnej mogą uniemożliwić osiągnięcie równowagi w tej ważnej dziedzinie życia.

Zrozumiałe, że rodzice nie mogą ograniczać się w wychowaniu jedynie do kontrolowania swoich dzieci. Zewnętrzny tylko nadzór czy zakaz jest sam w sobie nieskuteczny i często prowadzi do odwrotnej reakcji od tej, jaką zamierzyli rodzice. Zadaniem rodziców jest motywowanie swoich dzieci do świadomej obrony przed pornografią i innymi formami nadmiernej, niepokojącej czy patologicznej stymulacji w dziedzinie seksualnej. Obrona samego siebie przed pornografią opiera się nie tylko na zdrowym rozsądku. Konieczna jest tu także dyscyplina, czujność i wymaganie od samego siebie, by nie sięgać po wydawnictwa, filmy czy obrazy, które uczą patrzenia na samego siebie i na drugiego człowieka jedynie przez pryzmat ciała czy popędu seksualnego. Bardzo skuteczną pomocą w obronie przed pornografią jest rozwijanie bogactwa zainteresowań oraz posiadanie konkurencyjnych źródeł radości. Jeśli ktoś cieszy się sobą i życiem, jeśli przeżywa radość przyjaźni z innymi ludźmi, jeśli fascynuje się sportem, muzyką, poezją i wiedzą, to staje się coraz dojrzalszy i coraz bardziej odporny na zagrożenia związane z pornografią i jej negatywnymi konsekwencjami. Potrzeba zachowania czujności i rozwijania bogactwa pragnień, marzeń, aspiracji, zainteresowań oraz konkurencyjnych wobec ciała i seksualności źródeł radości i satysfakcji dotyczy zwłaszcza chłopców, gdyż ze względu na ich konstrukcję psychofizyczną są oni bardziej od dziewcząt zagrożeni pornografią i jej konsekwencjami.

Oczywiście również ludzie dorośli są zagrożeni pornografią oraz trudnościami będącymi konsekwencją sięganie po tego typu bodźce. W związku z tym do czujności w tej dziedzinie zobowiązani są także małżonkowie. Rozsądek i dyscyplina z ich strony ma podwójne znaczenie. Z jednej strony jest najlepszym sposobem chronienia samych siebie przed zagrożeniami i konfliktami, które powoduje ewentualne sięganie po materiały pornograficzne. Po drugie, rodzice stają się wtedy dla swoich synów i córek optymalnym wzorem odpowiedzialności oraz szacunku dla człowieka i jego ciała.

Na zakończenie warto podkreślić, że ważnym zadaniem rodziców jest interesowanie się tym, co dzieci czytają, jakie programy oglądają w telewizji czy na wideo, a także jakie strony oglądają w Internecie. Niedawno przeglądałem kolejny numer jednego z popularnych tygodników dla nastolatków. Na stronie tytułowej redakcja przedstawiła zdjęcie znanego piosenkarza, a poniżej umieściła wielką czcionką tytuł: Komu pokazał język Iglesias? Już sama okładka tego tygodnika i ów "frapujący" tytuł świadczą o tym, że twórcy pisma traktują polską młodzież jako ludzi pozbawionych inteligencji, aspiracji i głębszych zainteresowań, a jednocześnie cynicznie udają, że współcześni chłopcy i dziewczęta nie mają żadnych problemów osobistych, rodzinnych, szkolnych czy rówieśniczych oraz że nie stawiają sobie pytania o sens życia, o hierarchię wartości, o dobro i zło.

Jeden z moich znajomych opowiedział mi, że gdy zobaczył, iż jego córka czyta tego typu czasopismo, wtedy sam je przeczytał i porozmawiał z nią o każdym z zamieszczonych tam artykułów. Na końcu powiedział: "Córeczko, ty jesteś zbyt szlachetna, wrażliwa i mądra, by sięgać po takie czasopisma". Usłyszał odpowiedź, która świadczyła, że jego wcześniejsze oddziaływania wychowawcze nie poszły na marne. Córka bowiem odpowiedziała: "Masz rację, tato. Ja mam znacznie większe aspiracje i ciekawsze zainteresowania niż te, które proponowane są w tym tygodniku". Obrona dzieci i młodzieży przed pornografią i innymi demoralizującymi treściami powinna zatem zaczynać się już w dzieciństwie i polegać na obronie przed wszystkimi rodzajami bodźców, które spłycają zainteresowania, aspiracje i wrażliwość młodego pokolenia.

 

Warto zapamiętać:

. Pornografia ukazuje ludzką seksualność w krzywym zwierciadle, gdyż sugeruje, że jest to łatwy sposób na osiągnięcie przyjemności bez żadnych zobowiązań i konsekwencji.

. Pornografia traktuje człowieka jako przedmiot, który służy zaspokojeniu czyjejś przyjemności, pozbawiając go godności, intymności i szacunku.

. Pornografia uczy filozofii życia opartej na doraźnej przyjemności kosztem miłości, wierności, odpowiedzialności i sumienia.

. Najlepszą obroną przed pornografią jest odnoszenie się do samego siebie oraz do innych ludzi z miłością i szacunkiem oraz świadomość, że podstawą ludzkiego szczęścia jest miłość a nie seksualność.

. Zadaniem rodziców jest kontrolowanie wydawnictw i filmów, po jakie sięgają ich dzieci, a także promowanie takiego systemu wartości, pragnień i aspiracji, by chłopcy i dziewczęta sami potrafili bronić się przed szkodl...

[ Pobierz całość w formacie PDF ]