[ Pobierz całość w formacie PDF ]
FREDERICKFORSYTHKobraKsi¹¿kê tê poœwiêcam Justinowi i wszystkim m³odym tajnym agentombrytyjskim i amerykañskim, którzy ryzykuj¹c ¿ycie, wa³cza z handlem narkotykamiOSOBYBERRIGAN Bob MANHIRE Tim DEVEREAUX Paul SILVER Jonathan DEXTER Calvin URIBE Alvaro CALDERÓNFelipe DOS SANTOSESTEBAN don Diego SANCHEZ Emilio PEREZ Rodrigo LUZ Julio LARGO Jose-Maria CARDENAS Roberto SUAREZ Alfredo YALDEZ Pacozastêpca dyrektora DEAby³y funkcjonariusz celny, dowódca MAOCKobraszef personelu Bia³ego Domucz³onek kierownictwa Projektu Kobraprezydent Kolumbiiszef kolumbijskiej policji antynarkotykowejpu³kownik, szef wywiadu, kolumbijska policjaantynarkotykowaszef kartelu kokainowegoszef produkcji, kartelby³y terrorysta FARC, kartelprawnik, cz³onek zarz¹du karteluszef dystrybucji, kartelcz³onek zarz¹du karteluszef transportu, kartelegzekutor, kartelBISHOP Jeremy RUIZ, ojciec Carlos KEMP Walter ORTEGA Francisco McGREGOR Duncan ARENAL Letizia PONS Francisco ROMERO Ignacio GÓMES Djalo ISIDRO, ojciec CORTEZ Juan MENDOZA Joao PICKERING Ben DIXON Casey EUSEBIO, ojciec MILCH Eberhardt ZIEGLER Joachim VANDERMERWECHADWICK Buliekspert komputerowyjezuita z BogotyUNODCinspektor policji antynarkotykowej z Madrytuspecjalista od przerabiania statkówstudentka z Madrytupilot szmugluj¹cy kokainêprzedstawiciel kartelu w Gwinei Bissaug³owa pañstwa, Gwinea Bissauksi¹dz z Cartagenyspawaczby³y major si³ powietrznych Brazyliimajor Special Boat Servicedowódca oddzia³u drugiego SEALwiejski ksi¹dz z Kolumbiiinspektor celny z HamburgaWydzia³ Celny i Kryminalny, Berlininspektor Wydzia³u Celnego i Kryminalnego,Rotterdamdowódca oddzia³u trzeciego SEALSKRÓTY I AKRONIMYBAMS wielkoobszarowy system rozpoznania morskiegoBKA niemiecki Federalny Urz¹d KryminalnyCIA Centralna Agencja WywiadowczaCRRC bojowa ³ódŸ pneumatycznaDE A Urz¹d ds. Walki z NarkotykamiFARC Rewolucyjne Si³y Zbrojne Kolumbii - partyzantkamarksistowskaFBI Federalne Biuro ŒledczeHMRC Urz¹d Podatkowy i Celny Jej Królewskiej MoœciINS S³u¿ba Imigracji i NaturalizacjiMAOC-N Oœrodek Analiz i Operacji Morskich - NarkotykiMI5 S³u¿ba Bezpieczeñstwa (Wielka Brytania)NSA Agencja Bezpieczeñstwa NarodowegoRATO rakietowe przyspieszacze startoweRHIB pneumatyczna ³ódŸ sztywnokad³ubowa (USA)RIB sztywne pontony hybrydowe (Wielka Brytania)SAS Specjalna S³u¿ba Powietrzna, jednostka specjalnaSBS Special Boat Service, jednostka specjalna KrólewskiejMarynarki WojennejSEAL siry specjalne marynarki wojennej USASOCA Agencja ds. Przestêpczoœci ZorganizowanejUAV bezza³ogowy pojazd lataj¹cyUDYCO Jednostka Antynarkotykowa, Madryt UNODC Biuro Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Narkotykówi PrzestêpczoœciZKA niemiecki Federalny Urz¹d CelnyCZÊSC PIERWSZA PêtlaROZDZIA£ PIERWSZYNastolatek umiera³ w samotnoœci. Nikt o tym nie wiedzia³, zreszt¹ ma³o kogo by to obesz³o. Chude jak szkielet, wyniszczone przez narkotyki cia³o le¿a³o na cuchn¹cym sienniku w k¹cie obskurnego pokoju w pustostanie. Ten chlew mieœci³ siê na jednym z niedokoñczonych osiedli mieszkaniowych, zwanych "projektami", w waszyngtoñskiej Anacostii. Stolica Stanów Zjednoczonych nie chlubi siê t¹ dzielnic¹, a turyœci omijaj¹ j¹ z daleka.Gdyby ten ch³opak wiedzia³, ¿e jego œmieræ doprowadzi do wybuchu wojny, ani by tego nie zrozumia³, ani by go to nie obesz³o. Do tego bowiem prowadzi za¿ywanie narkotyków przez m³odych ludzi. Niszczy im mózgi.Wydana pod koniec lata kolacja w Bia³ym Domu by³a, jak na goœcinnoœæ prezydenta, skromna. Po wypiciu aperitifu w sali koktajlowej zasiad³o do niej zaledwie dwadzieœciaosób - dziesiêæ par - z czego na osiemnastu zaszczyt ten wywar³ ogromne wra¿enie.Wœród nich znalaz³o siê dziewiêciu najbardziej wp³ywowych wolontariuszy dzia³aj¹cych na rzecz Stowarzyszenia Kombatantów - ogólnokrajowej organizacji dbaj¹cej o dobrobyt tych, którzy nosili mundur dowolnego rodzaju si³ zbrojnych.Przez dziewiêæ lat poprzedzaj¹cych rok 2010 wielu mê¿czyzn, a tak¿e kobiet wróci³o do domu z Afganistanu czy Iraku z urazami fizycznymi b¹dŸ psychicznymi. Jako zwierzchnik si³ zbrojnych prezydent chcia³ podziêkowaæ dziewiêciu goœciom ze Stowarzyszenia Kombatantów za to, co robili, zaprosi³ ich wiêc wraz z ma³¿onkami na kolacjê przy stole, przy którym niegdyœ jada³ legendarny Abraham Lincoln. Na pocz¹tek, oprowadzani przez Pierwsz¹ Damê, zwiedzili apartamenty prywatne, po czym zaproszono ich do sto³u, gdzie pod czujnym okiem majordoma czekali na podanie zupy. Dlatego kiedy starszawa kelnerka zanios³a siê p³aczem, zapad³a lekka konsternacja.Kobieta p³aka³a bezg³oœnie, ale waza w jej d³oniach wyraŸnie dr¿a³a. Siedz¹ca naprzeciwko niej, po drugiej stronie okr¹g³ego sto³u, Pierwsza Dama przesta³a dogl¹daæ obs³ugi goœci, gdy zobaczy³a ³zy p³yn¹ce po twarzy kelnerki.Majordom, który nie przegapia³ niczego, co mog³oby uraziæ prezydenta, spojrza³ w œlad za jej wzrokiem i bezszelestnie, acz szybko ruszy³ dooko³a sto³u. Stanowczym ruchem g³owy nakaza³ najbli¿szemu kelnerowi przej¹æ wazê, zanim dojdzie do katastrofy, i delikatnie powiód³ kobietê w kierunku drzwi wahad³owych prowadz¹cych do kuchni i zapleczaKelnerka usiad³a w spi¿arni, mamrocz¹c: "Tak mi przykro, tak mi przykro". Jej ramiona dygota³y. Mina majordoma œwiadczy³a o tym, ¿e nie jest w nastroju do ¿artów. Nie przystoi za³amywaæ siê w obliczu g³owy pañstwa.Pierwsza Dama da³a mu znak, ¿eby wróci³ dogl¹daæ podawania zupy, a sama podesz³a do zap³akanej kobiety, która nie przestaj¹c przepraszaæ, ociera³a oczy r¹bkiem fartuszka.W odpowiedzi na kilka ³agodnych pytañ kelnerka Maybelle wyt³umaczy³a powód swego niezwyk³ego zachowania. Policja znalaz³a zw³oki jej jedynego wnuka, którego wychowywa³a, odk¹d jego ojciec zgin¹³ dziewiêæ lat temu pod gruzami World Trade Center, gdy ch³opiec mia³ szeœæ lat.Wyjaœniono jej, jak¹ przyczynê œmierci stwierdzi³ lekarz s¹dowy, i poinformowano, ¿e cia³o czeka na odbiór w miejskiej kostnicy.W rezultacie Pierwsza Dama Stanów Zjednoczonych Ameryki oraz starszawa kelnerka - potomkinie niewolników - pociesza³y siê wzajemnie w k¹cie spi¿arni, a zaledwie kilka kroków dalej czo³owi przedstawiciele Stowarzyszenia Kombatantów prowadzili napuszon¹ rozmowê przy zupie z grzankami.Podczas kolacji nie poruszano innych tematów i dopiero dwie godziny po incydencie prezydent, zdejmuj¹c smoking w zaciszu prywatnych pokojów, zada³ oczywiste pytanie.Piêæ godzin póŸniej, w prawie ca³kiem ciemnej sypialni, na któr¹ pada³ tylko srebrny blask nieustannie wisz¹cy nad Waszyngtonem i przenikaj¹cy przez kuloodporne szyby oraz zas³ony, Pierwsza Dama zorientowa³a siê, ¿e le¿¹cy obok niej mê¿czyzna nie œpi.Prezydenta w znacznej mierze wychowa³a babka. Doskonale zdawa³ sobie sprawê, jak wa¿na wiêŸ ³¹czy³a go z babci¹, kiedy by³ jeszcze ch³opcem. Dlatego chocia¿ zazwyczaj wstawa³ wczeœnie, by systematycznie gimnastykowaæ siê dla zachowania formy, nie móg³ teraz zasn¹æ. Le¿a³ w ciemnoœci i myœla³.Postanowi³, ¿e ten piêtnastolatek nie trafi do jakiejœ zbiorowej mogi³y, lecz zostanie pochowany jak nale¿y, na cmentarzu koœcielnym zgodnym z jego wyznaniem. Intrygowa³a go jednak przyczyna œmierci tak m³odego ch³opaka, pochodz¹cego z wprawdzie biednej, ale z gruntu przyzwoitej rodziny.Tu¿ po trzeciej opuœci³ z ³ó¿ka d³ugie, chude nogi i siêgn¹³ po szlafrok.— Dok¹d idziesz? - us³ysza³ obok siebie zaspany g³os.— Zaraz wracam - odpar³, zawi¹za³ pasek na supe³i pocz³apa³ do garderoby.Kiedy podniós³ s³uchawkê, na odpowiedŸ czeka³ raptem dwie sekundy. Jeœli nawet dy¿urna telefonistka by³a œpi¹ca, jak to bywa w œrodku nocy, kiedy cz³owieka ogarnia kryzys, to nie da³a tego po sobie poznaæ.- Tak, panie prezydencie? - odezwa³a siê dziarskoi pogodnie.Lampka na pulpicie poinformowa³a j¹, kto dzwoni. Cz³owiek z Chicago mieszka³ w tym nadzwyczajnym budynku ju¿ trzy lata, wci¹¿ jednak nie móg³ siê przyzwyczaiæ do tego, ¿e bez wzglêdu na porê dnia czy nocy dostanie wszystko, czego zapragnie - wystarczy tylko wyraziæ ¿yczenie.- Z³ap mi dyrektora DEA, w domu czy gdzie tam mo¿eteraz byæ - poprosi³.Telefonistka nie okaza³a zdziwienia. Jeœli jest siê nim, to choæby chcia³ wymieniæ uprzejmoœci z prezydentem Mongolii, nale¿y mu to umo¿liwiæ.- Natychmiast dzwoniê - powiedzia³a m³oda kobietaurzêduj¹ca kilka piêter ni¿ej, w centrali telefonicznej. Szybkozaczê³a stukaæ w klawiaturê komputera. Obwody scalonezrobi³y, co do nich nale¿a³o, i na ekranie wyœwietli³o siênazwisko. Na zapytanie o prywatny numer telefonu pojawi³o siê dziesiêæ cyfr. Numer ten nale¿a³ do ³adnego domuw Georgetown. Telefonistka nawi¹za³a po³¹czenie i czeka³a.Dopiero po dziesi¹tym sygnale us³ysza³a zaspany g³os.- Mam na linii prezydenta, proszê pana - powiedzia³a.Mê¿czyzna w œrednim wieku otrzeŸwia³ natychmiast. Tenurzêdnik pañstwowy, szef agencji federalnej oficjalnie zwanej Urzêdem do spraw Walki z Narkotykami, natychmiast zosta³ po³¹czony z pokojem na piêtrze. Telefonistka nie pods³uchiwa³a rozmowy. Wiedzia³a, ¿e gdy panowie za³atwi¹, co maj¹ do za³atwienia, lampka na centralce zgaœnie i bêdzie mog³a przerwaæ po³¹czenie.- Przepraszam, ¿e zawracam panu g³owê o tej porze -powiedzia³ prezydent. Natychmiast us³ysza³ zapewnienie, ¿eto ¿aden k³opot. - Potrzebujê informacji, a byæ mo¿e i rady.Czy mo¿emy siê spotkaæ o dziewi¹tej rano w ZachodnimSkrzydle?Tylko przez grzecznoœæ sformu³owa³ to w formie pytania. Prezydenci wydaj¹ polecenia. Us³ysza³ zapewnienie, ¿e dyrektor DEA stawi siê w Gabinecie Owalnym o dziewi¹tej. Prezydent roz³¹czy³ siê i wróci³ do ³ó¿ka. Nareszcie zasn¹³. W sypialni eleganckiego domu z czerwonej ceg³y w George-town zapali³y siê œwiat³a. Dyrektor DEA zapyta³ ¿onê, która nic z tego nie pojmowa³a, co tu w³aœciwie jest grane. Bo co ma sobie pomyœleæ wy¿szy... [ Pobierz całość w formacie PDF ]